
„Myślałam, że po tej operacji nie będę chciała się już obudzić”
Historia Moniki — kobiety, która odkryła swoje ciało dopiero po wyłonieniu stomii. Czy akceptacja ciała jest możliwa ze stomią?
Kiedy Monika miała 20 lat, jej życie zaczęło się kurczyć. Najpierw do pokoju, potem do łazienki, aż w końcu — do kilku kroków między jednym a drugim.
Choroba jelit sprawiła, że była więźniarką własnego ciała.
„Miałam wrażenie, że śmierdzę. Choć myłam się kilka razy dziennie, czułam, że przesiąkłam zapachem choroby. To było tak upokarzające, że przestałam wychodzić z domu. Nawet zakupy w Biedronce były niemożliwe, bo tam nie ma toalety.”

Z czasem choroba zabrała jej więcej niż zdrowie.
Zabrała spontaniczność, poczucie kobiecości, bliskość.
Seks wiązał się z bólem, wstydem i niepewnością.
„Wiecznie bolał mnie brzuch, miałam rany w okolicy odbytu. Zawsze w głowie pytanie: czy zdążę do łazienki? Czy coś nie wycieknie? Trudno się wtedy oddać przyjemności. Trudno czuć się sexy, kiedy boisz się własnego ciała.”

Operacja, której nie chciała, a która oznaczała nie tylko nowe życie, ale też nowy rozdział – akceptacja ciała
Kiedy lekarze po raz pierwszy powiedzieli jej, że trzeba będzie wyłonić stomię, poczuła, że to koniec wszystkiego.
„Byłam pół roku po ślubie. Pomyślałam: niech on ode mnie odejdzie, szkoda jego życia. Nie chciałam o tym słyszeć. Wydawało mi się, że po tej operacji już nigdy nie będę chciała się obudzić.”

Jednak po latach bólu, po porodzie i walce o każdy dzień z dzieckiem, Monika doszła do ściany.
„Powiedziałam profesorowi: róbmy to. Mam już dla kogo żyć. Chcę żyć.”
W dniu operacji była spokojna.
Stomia nie była już dla niej wyrokiem, a szansą. W dniu operacji, z ofiary, stała się kobietą, która idzie po nowe życie.
„Powiedziałam bratu przez telefon: nie boję się. Jutro zaczynam nowe życie.”
I naprawdę zaczęła
„Czwartego dnia po operacji przestałam brać leki przeciwbólowe. Chirurg nie wierzył. Ale mnie naprawdę mniej bolało niż wcześniej. To był inny ból — ból, który prowadził do ulgi.”
Od tamtej pory zaczęła też inaczej patrzeć na swoje ciało.
„Paradoksalnie, dopiero ze stomią przestałam się wstydzić brzucha. Zawsze chodziłam w oversize’ach, a po operacji zaczęłam nosić obcisłe rzeczy. Poczułam, że to moje ciało jest bohaterką, nie wrogiem.”

Blizny?
Nie coś do ukrycia, ale część historii.
„To moja autobiografia. Nie chcę ich usuwać. One są jak rozdziały, które przetrwałam.”

Każde ciało zasługuje na szacunek
Po operacji Monika zaczęła budować nową relację z ciałem.
Nie chodzi o to, że zawsze jest łatwo.
„Są dni, że patrzę w lustro i myślę: fatalnie wyglądam. Ale wtedy przypominam sobie, co przeszłam. Jak moje ciało walczyło. I od razu czuję wdzięczność.”
To wdzięczność, która przeniosła się też do sypialni.

„Dziś mam najlepszy seks w życiu. Bo jestem spokojna, pogodzona ze sobą. Nie spinam się. Nie boję się. I mam partnera, który nigdy nie dał mi odczuć, że coś jest nie tak.”
Nawet kiedy worek zaszeleści, albo stomia pierdnie.
W końcu cipki też pierdzą podczas seksu, nie?
To normalne.
Nowa kobieta, dla której akceptacja ciała to wybór, nie projekt do naprawienia
Monika mówi o sobie dziś z dumą:
„Jestem edukatorką stomijną. Odtabuizowuję stomię i to, co się z nią wiąże.”
Działa na Instagramie jako @stomalady i prowadzi fundację „Zapaleńcy”.
Mówi o rzeczach, o których inni milczą.
Nie po to, żeby szokować — ale żeby pokazać, że ciało po operacji też może być piękne, seksualne, żywe.
„To ciało mnie uratowało. Dało mi drugie życie. I dopiero teraz wiem, że naprawdę zasługuję na przyjemność.”
